Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Z potrzeby... Jest mi już lepiej!

Wieści z pola walki!
Mój sweterek wykończony, zakończony, skończony... Wiem , że dla z wielu z Was wybrałam dość niekonwencjonalne rozwiązanie, ale... Dla mnie było ono jedynym słusznym i najlepszym dla mnie finałem. O pruciu myślałam, już dawno... Ale miałam wiele wątpliwości. Jednak nieukończony stan sweterka męczył mnie jeszcze bardziej. Pierwsze słowa mego Najbliższego po zapoznaniu się z sytuacją były "mogę Ci go spruć". ;-)) Później doszły Wasze motywujące mnie do działania komentarze, za które szczerze DZIĘKUJĘ! Oraz kilka istotnych wiadomości prywatnych z sugestią, że warto czasem posłuchać pierwszej myśli i doszukać się sensu niektórych działań. Za te równie motywujące mnie wiadomości również DZIĘKUJĘ. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw... Podjęłam jedyną słuszną dla mnie decyzję i sprułam. Prując było mi dobrze, nie czułam żalu, wręcz przeciwnie, czułam i czuję nadal ulgę. To tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że moja decyzja była dobra ;-)) Kłębuszki spakowałam i odłożyłam. Przyjdzie jeszcze na nie czas. Nie dzisiaj ;-))


Dzisiaj się relaksuję! 


;-))

wtorek, 20 stycznia 2015

Moja zmora...

... niech ujrzy światło dziennie, niech się ujawni... Niech mnie to zmotywuje i zdopinguje do ukończenia tegoż udziergu. Pierwszy raz posiadam UFO, czyli Un-Finished Obiects, czyli Obiekt Nie dokończony. Jako nastolatka miewałam skłonności do nieukańczania prac, z czego szybko wyrosłam. Tak do dziś dnia nawet jeśli tworzę więcej niż jedną pracę , to zawsze działam systematycznie i jestem z każdą na bieżąco. Wygląda to raczej w ten sposób, że gdy czasem jestem w trakcie większego projektu zdarza się, że ów projekt staje się lekko monotonny (miewam tak przy dzierganiu na drutach-szydełko nie bywa dla mnie monotonne) wówczas robię małą odskocznię na mały projekt szydełkowy lub na coś w innej technice. Co mnie troszkę zrelaksuje, pozwoli się oderwać od drutów i naładuje mnie do działania. Zwyczajnie nie mogę się doczekać efektu końcowego mojej pracy. Ma to oczywiście wielki plus, że nie miewam zalegających, napoczętych prac czy projektów. 


Jednak w przypadku tegoż sweterka tak się NIE stało. Pierwszą wzmiankę na blogu o nim znajdziecie w TYM poście "Bo ja Lubię..." Post ze stycznia zeszłego roku. Faktycznie zaczęłam oczka na drut narzucać w styczniu zeszłego roku! W połowie przodu okazało się, że wymagam wymiany okularów, bo ciemna włóczka, jeszcze połyskująca  oraz zimowa pora utrudniały mi dzierganie. Wczesną wiosną wymieniłam okulary i wraz z wydłużającymi się dniami ruszyłam dziarsko z dalszym dzierganiem. Wiosna i lato? Przód i tył szybko wydziergałam i znów stanęłam w miejscu... We wrześniu zabrałam się za rękawy. Jeszcze w październiku znajdywałam wolne chwile na dzierganie ów rękawów. 


Później to były już tylko małe chwile na jeden maksymalnie dwa rzędy. TUTAJ już mocno traciłam do sweterka serce. Jednak zważywszy na to ile prac powstało w między czasie nie mogę zwalać winy tylko na BRAK CZASU. Bo choć jego jak każda z nas nie mam w nadmiarze... to Jednak bardziej brak:
SERCA
MOTYWACJI
DOPINGU
CHĘCI
SIŁY WEWNĘTRZNEJ
POTRZEBY
i tak dalej, sprawia że sweterek nie jest ukończony. Co roku Spotkania Robótkowe Online organizują kilkumiesięczną akcję pod hasłem "Kończymy nasze UFOki". W Ubiegłorocznej edycji wzięłam udział duchowo wspierając Dziewczyny i dopingując je by kończyły swoje prace. 

W tym roku wywlekam na środek salonu swojego UFOka krzycząc wewnątrz siebie, bo kuje mnie on bardzo, gdy patrzę jak niewiele brakuje tych rękawków by móc zszyć całość... Zdaję sobie sprawę, z tego, że niektórzy mi powiedzą że mam tylko jeden UFOk, ale dla mnie to AŻ jeden i o ten jeden za dużo, bo on bolesny.


W ten sposób z nie dokończonym udziergiem dołączam do tegorocznej akcji "Kończymy Nasze UFOki"  Termin mam do 8 maja więc wierzę, że do tego czasu znajdę to co zgubiłam, ale chciałabym znaleźć to wszystko dużo wcześniej...

Proszę o DOPING i MOTYWACJĘ.

;-))

wtorek, 13 stycznia 2015

Lekka czapka.

Zaległości blogowych u mnie co nie miara-tradycyjnie ;-)) hihii Komputer mi mocno "nie po drodze" , ale wczoraj nadrobiłam podziwianie Waszych prac!! Wykorzystałam dzisiejszą słoneczną pogodę i prezentuję moją pierwszą czapeczkę dzierganą na drutach i w dodatku na okrągło, bez szwu, metodą magic loop. Czapeczkę wydziergałam wyjątkowo szybko, oczka jakoś same przybywały. Zużyłam zaledwie pół motka, więc kiedyś dodziergam szaliczek do kompletu ;-))
Przy poprzedniej czapce padło pytanie dlaczego czapki nie pokazałam na sobie. Tak więc... Tadaaaam! Ja i moja czapeczka i MiMi pchająca się w kadr -modelka mała ;-))



Troszkę ciężko zrobić samemu dobre zdjęcie czapce która jest na własnej głowie... Więc tradycyjnej prezentacji mojej nie może zabraknąć ;-))



Pokażę jeszcze jaki upominek bez okazyjny dostałam od Lubego mego. Kubeczek ze sweterka i 100g moherowej włóczki -chyba będzie kolejna czapeczka ;-))


;-))

wtorek, 25 listopada 2014

Choć bardzo bym chciała, jestem mocno nie na bieżąco.

Choć bardzo bym chciała, jestem mocno nie na bieżąco. Zarówno w Waszych blogach jak i we własnym. Nawet nie jestem na bieżąco z własnymi robótkami, własnymi pracami. W zasadzie to ja z niczym nie jestem na bieżąco. Jakieś późno jesienne przesilenie?
Im bliżej końca mojego "dużego" projektu na drutach tym więcej i mniej w głowie zarazem. 


Dla odpoczynku chwyciłam szydełko.


Czasem ratuje stare od zapomnienia.


Oraz testuję nowe druty. 


Czasem błądzę tu i ówdzie.



Cóż... ja tworzyć lubię! Ale świat zbyt szybko mi się rozpędził.
Telegraficzno fotograficzny skrót tego co u mnie zakończony.
Co nieco na FB już może widzieliście.

środa, 8 października 2014

Jesienne przyjemności.

Kolejna praca z cyklu: Klub Rękodzieła. Mój obecny grafik dnia niestety uniemożliwia mi obecność na każdych zajęciach :-(( Jutrzejsze, jubileuszowe spotkanie mnie ominie :-((
Nie ominęły mnie jednak zajęcia z Transferu Akrylowego. Z techniką miałam pierwszy raz do czynienia. Prace w ten sposób bardzo ciekawie wychodzą. Moja jednak nie do końca mnie usatysfakcjonowała. Wybrałam na tło białą i zbyt rzadką farbę, wskutek czego praca wyszła blada. Dosłownie blada. Planowałam już zetrzeć całość papierem ściernym, gdy nasza Pani Maria (prowadząca zajęcia) podsunęła mi pomysł bym całą pracę potraktowała jak szablon i całość pomalowała farbami akrylowymi. W końcu umiem malować, farby mam... Szkoda marnować dobry transfer. Jedyny mankament to jego bladość. Tak o to całość poprawiłam i nadałam pracy żywsze kolory!
 
Transfer akrylowy oraz malarstwo akrylowe na desce o wymiarach ok. 12,5x18 cm, uszko o wysokości ok. 4,5 cm.
Na koniec całość została kilkakrotnie pokryta bezbarwnym lakierem.


Zbliżenie na ptaszka.



Tu pierwotna bladość transferu.

 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jesień rozpieszcza nas, uwielbiam jej zapach, barwy. Mgły o poranku i chłody wieczorem. Na dworze taki inny i przyjemny zapach. Ptaki jakby głośniej śpiewały i częściej zbierały się w zbiorowiska. Co skutkuje pięknymi śpiewnymi koncertami.
W słoneczne dni, w wolnych chwilach... Łapię słońce z kubkiem gorącej herbaty i robótką.


Oczywiście Panna MiMi towarzyszy mi zawsze ;-))


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W trawie piszczy... Bo w trawie jesienne cuda są!
Lubię, na jesiennych spacerach, zaglądać co u mych stóp.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest czas na pracę, na pasję, na spacer, na odpoczynek...
Musi być też czas na beztroskie chwile!


;-))

poniedziałek, 22 września 2014

Bo dobrych serc jest wiele!

Nawet nie wiemy ile wokół szczerych i bez interesownych serc!
Czasem wystarczy jeden komentarz... ot, napisany pod wpływem chwili. 
Odzew tak szczery... że przez pół Polski drogą pocztową przyszły do mnie piękne i ukorzenione sadzonki Zielistki!! Szczęście moje niezmierne, po otwarciu przesyłki okazało się, że Zielistka bardzo dobrze zniosła podróż. Natychmiast wylądowała w kubku z wodą.


MiMi musiała sprawdzić cóż to na ogrodzie stoi...


Szybki wybór godnej ceramicznej doniczki - wiercenie dziur, bo tylko osłonki w domu (jakich nie lubię, wolę tradycyjne doniczki).


MiMi dzielnie nadzorowała prace wiertnicze.


W ten sposób moja Piękna i Cudowna Zielistka otrzymała  godną doniczkę!


Moja wymarzona Zielistka, jakiej w żadnej okolicznej kwiaciarni dostać nie mogłam - ze stwierdzeniem, że to roślinka czasów PRL-u i  raczej nie jest hodowana przez ogrodników. :-(( Okazuje się jednak że ta piękna roślina nadal funkcjonuje i świetnie się miewa w wielu domach.

Dzięki uprzejmości Krysi z bloga CreaDiva i ja jestem posiadaczką pięknej Zielistki! Krysia od razu po przeczytaniu mojego komentarza wpadła na szalony pomysł, że prześle mi sadzonki drogą pocztową.
Marzenia się spełniają!!

Krysiu, z całego serca i tu Dziękuję!!


Przy okazji euforii pokażę nad czym pracuję...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobrych serc jest więcej... Inne Dobre Serce przesłało mi w zamian za naprawę bransoletki śliczne guziczki w złotym kolorze.


MiMi dość zwięźle wyraziła zdziwienie nad moim zainteresowaniem guziczkami... Bardzo lubię te dwa ujęcia naszej MiMi.



Życzę słońca - ostatnio zbyt szaro za oknem.

;-))

sobota, 5 lipca 2014

Jestem dumna...

...dumna z siebie! Z mojej chusty! Bo właśnie nad chustą tak długo pracowałam ;-)) Nie było lekko... Obawiałam się, że nie podołam z gotowym opisem, więc poszłam na żywioł i sama dopracowałam jakimi wzorami będę dziergała. Chusta nie jest idealna, doskonale to wiem, ale to moja pierwsza chusta jaką dziergałam na drutach, początek pokonałam dzięki kursowi Iwonki . Później poszło z górki z opanowaniem reszty chusty. Ponieważ nie umiem dziergać na drutach zmyślnych koronek, zdecydowałam się na połączenie drutów i szydełka ;-)) Dumna jestem, że wytrwałam, że zdołałam... Ponieważ w ostatnim czasie pochłania mnie wiele zajęć i wiele mam do pokazania, praca nad chusta przeciągała się strasznie.
Zapraszam do obejrzenia zdjęć!

Tu najładniej widać rzeczywisty kolor włóczki.







Włóczka: Sonata 70%bawełna, 30%wiskoza
Druty: 3,5
Szydełko: 3,25
Zużycie: Prawie 200g
Wzór: Inwencja własna ;-))


Zdjęcie zbiorcze, ze szczegółami ściegów.


Zdjęć sporo, ale jak tu się zdecydować na mniej, gdy moja radość z ukończonej pracy tak duża!
;-))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tu znajdziesz moje prace

Nitkowy Świat na Da Wandzie !

Leśna Broszka na DaWandzie
Mini_logo

Odkryj na DaWandzie

Od: NitkowySwiat

Leśna Broszka

DaWanda Shop-Widget