Upał doskwiera... Słońce praży... Ogród co rusz podlewany. Pogoda dziś mnie przytłoczyła - skumulował się we mnie ten upał!
W ostatnich dniach sporo rysowałam... TUTAJ pokazywałam zajawkę rysunku wykonywanego w plenerze. Bardzo dawno nie rysowałam, nie szkicowałam w plenerze. Pojechaliśmy grupą Klubowiczów Boules nad Jezioro, ponieważ moje palce nadal wymagają odpoczynku i od szydełka/drutów i również od kul do Penatque wzięłam w torbę aparat, szkicownik i zestaw ołówków. Po spacerowałam, porobiłam kilka zdjęć, pod osłoną drzew, w cieniu zrelaksowałam się rysując. Już prawie zapomniałam ile frajdy daje rysowanie tego co przed nami...
Rysowanie tak mnie pochłonęło, że moja praca już nad jeziorem została w pełni ukończona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Urzekająca, mieniąca się tafla jeziora.
Słońce gorące.
Widok z pomostu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W środę natomiast miałam wspaniały babski spacer!
Niebieskie spódniczki na plaży ;-))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sentencja na dziś:
"Miłość dodaje otuchy, jak promień słońca po deszczu"
William Szekspir
;-))










































