... jesień mnie boli. Oj boli i boli mnie szyja ... Jak boli to mi myśli szasta i zapomniałam się Wam pochwalić kolejną cudną kartką od cudnej blogowej koleżanki, która utalentowana jest wielka sercem. Mówię o kochanej
Eluni która obdarowała mnie w dniu urodzin śliczniusią karteczką własnoręcznie zdobioną
Zobaczcie ten piękny haft. Nie dość, że uwielbiam bratki, to jeszcze tak cudnie wyhaftowane
Elu! Bardzo Ci dziękuję za tą śliczną karteczkę i za pamięć.
****************************************************
Przyznam się szczerze, że nic nie zrobiłam w ostatnich dniach. Przynajmniej nic czym mogłabym się Wam pochwalić. Wspomniany ból mnie "troszkę" ogranicza i myśli skupić nie mogę co mi wenę twórczą odbiera i siły na zrobienie czegoś. Bezczynnie siedzieć nie umiem, więc męczę się... no, ale - może kiedyś przejdzie. Was męczyć jękami moimi nie będę, bo pogodną duszę mam.
Pokarzę breloczki, które popełniłam chyba miesiąc temu.
Pomarańczowa sówka z resztek włóczki powstała.
Brązowa, filcowy nosek ma
Obie pierzaste kapkę są i guzikowe oczy mają...
Na koniec druga biedronka ma. Wiecie jak lubię biedronki... Ta zawieszką jest.
Na tym kończę bo pisanie też boli...
Staram się być na bierząco z Waszymi blogami i podziwiam Wasze prace skrycie. I dziękuję, że tu do mnie zaglądacie i komentarze zostawiacie, to miłe dla mnie jest i uskrzydla mnie.
Pozdrawiam Was cieplutko ;-*